Marcin Cabak


Urodziłem się na wiosnę w Nowym Sączu. Wychowywałem się trochę w mieście, trochę na wsi. Szczęśliwiej było na wsi, z moją kochaną babcią Emilią, po której mam drugie imię. (Trochę śmiesznie brzmi u mężczyzny: Emil......ale co tam. Gdy już wyrosłem z pieluszek, w różnych szkołach usiłowano zrobić ze mnie wartościowego obywatela PRL. Zawsze byłem najmniejszy w klasie, więc aby to przeżyć zostałem łobuzem. Szkoły i nauczyciele nauczyli mnie jednego: "Sam ostrożnie wybieraj sobie autorytety, a od chwili kiedy to usczynisz uważnie patrz im na ręce". Od kolegów dowiedzialem sie jak przetrwac w tłumie. W liceum nie nauczono mnie niczego ale za to miałem piękną narzeczoną. Potem długo studiowałem. No cóż.... mam kłopoty z podejmowaniem decyzji. Na ASP przekazano mi parę niegłupich rzeczy ale najwięcej dowiedziałem się od kilku mądrych malarzy. Był wsród nich prof. Ludwik Maciąg. Teraz staram się uczyć innych. Jak mawiał mój tata: "Tak długo uczył innych, aż sam zrozumiał".

Powrót